poniedziałek, 2 lutego 2015

Prolog/ Rozdział 1

12/20/2014
"Życie jest do dupy. Po prostu robisz co ci każą i co masz w zamian? Nic"
~ Ashley E.

~~Narrator~~
   Wszędzie kartony, a w salonie na kanapie rodzice. Ich dzieci dorosły i się wyprowadzają. Już nie będą mieszkać w LA- mieście aniołów, lecz w Las Vegas- mieście grzechu. Jedyna dziewczyna z rodzeństwa Lynch, Rydel, już tam jest. Razem ze swoim chłopakiem, Ellingtonem, kupiła apartament naprzeciwko swoich braci, aby w razie czego ich przypilnować. Szczególnie jutro- w urodziny Rossa. Riker i Rocky wyprawiają mu osiemnastkę w klubie nocnym, więc przydałaby się tam jakaś trzeźwa osoba. W dodatku na początku imprezy zagra R5. No i Delly wie, że jej młodsi bracia- Rocky i Ross oraz starszy- Riker, to kobieciarze. Najmłodszy- Ryland ma JEDNĄ dziewczynę i mu wystarczy. Savannah ma 18 lat, pochodzi z Hiszpanii. Poznali się na jednym z koncertów w Europie. A Rocky znalazł miłość w skateparku- spotkał tam Alexę Dowd. Ross i Riker mieli mnóstwo dziewczyn, ale żadnej nie pokochali. Przynajmniej ten drugi je szanuje, nie to co Ross. Tak, nasz tleniony blondyn jest typowym podrywaczem, kobieciarzem, wszystko ma w głębokim poważaniu. W domu, dla rodziców jest kochany, a dla całej reszty... Szkoda gadać. Można powiedzieć, że to taki "bad boy".
  Ashley w mgnieniu oka wydobyła największą torbę z dna swojej szafy i jak najszybciej potrafiła, wrzucała do niej swoje rzeczy osobiste. Ashley Evans jest szatynką o niebieskich oczach. Ma 19 lat, kocha taniec. Z natury jest odważna, szczera. Ubiera się w stylu rock/punk, jest szaloną i wyluzowaną osobą. No, ale zdarzają się momenty, w których ma ochotę się poddać, jak na przykład teraz. Chciała uciec z domu. 
   Po śmierci mamy została sama z ojczymem, którego nienawidzi. Po prostu ją bije. A teraz, gdy dowiedział się o jej tajemnicy, bała się, co zrobi. 
  Po spakowaniu najważniejszych rzeczy wybiegła na klatkę. Nawet nie zostawiła żadnego listu, po prostu uciekła. 

~Następny dzień~ 
Riker wstał wcześnie rano, aby spakować ostatnie rzeczy. Wziął szybki prysznic, po czym ubrał się w ciemną koszulę i jasne, podarte jeansy. Pół godziny spędził przed lustrem, układając włosy ."Coś cicho"- pomyślał - "Pewnie reszta jeszcze śpi"
- Riker!- usłyszał nagle zza drzwi.- Rusz się trochę, co?!
- Zluzuj majty, Rocky- mruknął, doprowadzając do porządku ostatnie włoski.-Wiedziałem, że coś za cicho jest.
- Kurde, stary! Pindrzysz się jak jakaś laska. Muszę się pożegnać z Alexą, zanim...
- Rydel przyszła!- oznajmił im tata. Rocky walnął głową o ścianę.
- Zanim co?...- Riker się wyszczerzył i uchylił drzwi drzwi od łazienki. 
- Zanim Rydel przelezie. A teraz żegnam- powiedział brunet, po czym wypchnął brata z pomieszczenia. Blondyn tylko prychnął pod nosem i poszedł przywitać się z siostrą.
- Hej, sis- przytulili się.- A gdzie Twój przyszły mąż?
- Ha ha. Bardzo śmieszne. Ratliff powoli znosi wasze kartony, więc się pospieszcie. 
- Siema- jęknął Ryland, który wyłonił się z pokoju w samych spodniach.- Jak dla mnie obudziłem się dwa dni za wcześnie...
- A gdzie Ross i Rocky?- zapytała blondynka, patrząc na rodziców. Odpowiedział jej Riker:
- Rocky okupuje łazienkę, a Ross... Ryland, Ross jeszcze śpi?
- Nie, byłem sam. 
- Ross jest w kuchni- powiedziała uśmiechnięta Stormie, a rodzeństwo spojrzało po sobie przerażone. Blondyn zwykle wstawał po 12, a jest 7:40. Co on robi w kuchni tak wcześnie? 
   Cała trójka wbiegła do pomieszczenia i zastali tam swojego brata, który użerał się z kuchenką gazową. Co chwilę gasł mu ogień, co jeszcze bardziej go wkurzało. Na dodatek się nie wyspał, Dlatego to bomba zegarowa, która może w każdej chwili wybuchnąć. 
- Ross?...-odezwała się zszokowana tym widokiem Rydel.- Wszystko z Tobą w porządku? Wyspałeś się?
- Nie, oni mnie wzięli i obudzili o 6 w nocy!- pokazał łyżką na mamę i tatę.
- I gotujesz?
- Nie myśl sobie za dużo, sis. Zmusili mnie.
- Ile ci dali?
- Trzy dychy- wyszczerzył się i w końcu odpalił gaz.- Tak! Nareszcie!

~Tymczasem u Ashley~

   Dziewczyna po ucieczce z domu pojechała do swoich przyjaciółek- dwudziestodwuletniej Samanthy i dwudziestoletniej Veronici w centrum Vegas. Pozwoliły jej zostać u siebie. Poznały się na zlocie fanów i od razu się polubiły. Teraz przyjaciółki siedziały w kuchni przy śniadaniu i rozmawiały. 
- Młoda, idziesz dzisiaj z nami?- zapytała Sam, odkładając nadgryzioną bułkę z dżemem na talerz.
- Zależy gdzie.
- Do klubu na imprezę o 21- odpowiedziała jej Veronica i wzięła łyk kawy.- Brat takiego zajebistego gościa ma dzisiaj osiemnastkę. 
- Poprawka- przerwała jej blondynka.- Brat mojego kumpla.
- Co nie zmienia faktu, że jest sexy.
- Czekajcie- Ashley pomachała rękami, jakby chciała wstrzymać ruch uliczny.-Jaki kumpel? Jaki klub? I jaki brat tego kumpla?
- Poznasz ich na imprezie. A to jest na Melody Street. Tam jest tylko jeden klub i...- odezwała się Veronica, lecz Evans jej przerwała.
- Ze striptizem.
- A skąd ty...A mniejsza o to. Więc idziesz? Będzie sporo chłopaków i zapomnisz o ojczymie.
- Nieee, i tak pewnie szybko zasnę, a ci chłopacy mnie nie znają. 
- To chociaż pomóż nam wybrać stroje na wieczór-poprosiła Samantha, wkładając brudne naczynia do zmywarki. Ashley niechętnie, ale się zgodziła. 
    Wyjęła ze swojej torby słuchawki, portfel oraz trampki. Założyła buty, a następnie poszła do przedpokoju po telefon. Wiedziała, że ten dzień będzie męczący i dług, chciała się przygotować. 
-To idziemy? Wolę mieć już to za sobą. 
Westchnęła. Wkrótce po jej słowach przyszły dziewczyny i wyszły z mieszkania. Zjechały windą na sam dół, a następnie skierowały się do pierwszego sklepu. 

~~4 godziny później~~

   Po tylu godzinach łażenia po różnych galeriach, Samantha kupiła sobie czerwoną sukienkę mini bez pleców i czarną koronką po bokach, a Veronica zdecydowała się na błękitną miniówkę, podkreślającą biust. Po shoppingu zmusiły jeszcze nową współlokatorkę do odwiedzenia supermarketu, ponieważ lodówka była pusta. 
    Żeby było szybciej, Vera szukała nabiału, Sam czegoś na obiad, a Ash rzeczy, których zapomniała ze starego mieszkania- kosmetyków. Gdy już wszystko wzięła, poszła po chipsy, czy popcorn. Nagle słyszała jakieś śmiechy. Dwaj chłopacy, jeden w wózku, wydurniali się, ale Ashley nie zwracała na to uwagi. Do czasu.
   Jeden z blondynów tak popchnął wózek, że ten razem z nastolatkiem w środku, uderzył w Ashley.
- Czy ty jesteś normalny?- uniosła się i wyprostowała. Wcześniej się schylała. 
- Nie- uśmiechnął się blondyn i rozłożył wygodnie.- Jestem Ross. A ty śliczna.
- Kiepski podryw.
- A kto mówi, że ja cię podrywam? Może po prostu brat popchnął wózek, co?
- Weź idź- burknęła i się odwróciła.
- Tyłeczek też niezły...
- Czego ty chcesz? 
- Zrób mi prezent i daj swój numer.
- Jeszcze czego- warknęła, odruchowo chwytając swoją komórkę. Akurat zawibrowała. Szatynka odeszła od Rossa i odczytała wiadomość od Veronici: "Zobacz jeszcze na brokat, chcemy błyszczeć na imprezie! :D". Po chwili wróciła na wcześniejsze miejsce i wzięła paczkę chipsów. Rzuciła okiem na wyszczerzonego blondyna i odebrała telefon, który zaczął dzwonić. 
- Czego?- rzuciła wściekła. Ross się zaśmiał.
- Masz brokat?
- Nie, na cholerę ci on?
- Ojoj, Ash. Ty jesteś jeszcze niedoświadczona. Chcemy błyszczeć, żeby zwrócić na siebie uwagę.
- Ojoj, Vera. To zwykła impreza.W klubie nocnym. Sama mówiłaś, że będzie tyle chłopaków, że...
- Że obczaję każdego- dokończyła za Evans. Dziewczyna westchnęła, przewracając oczami. 
Brata Rossa, który właśnie podszedł, zaciekawił wątek o imprezie.
- Przecież masz czas do 21. To jeszcze cztery godziny, kobieto. 
- No proszęęę!
- Spadaj...
- Yay! Dzięki!
- Nie odzywaj się do mnie.
- Pa!
Rozłączyła się. Zastanawiała się, skąd ma wziąć brokat. Nawet nie zerkając na Rossa i Rikera, poszła dalej.
- Ej- odezwał się Ross i wygramolił z wózka.- Niezła sztuka. A tak poza tym...
- Ciii- uciszył go brat.- Chodź za nią. Skądś ją kojarzę...
- Ma ruchy, jakby tańczyła kilka lat. Albo co noc-zaśmiał się. 
- No i w tym rzecz- uśmiechnął się.- Zbieraj manatki, lecimy za tą laską.
- Jakby co, to ja ją zamawiam. Dla Ciebie jest za młoda.
- A Ty się szykuj na imprezkę dzisiaj, jubilacie.
- Boję się, co wymyśliliście.
- Spoko, Ross. Spodoba ci się. To coś w twoim stylu.- zrobił "brewki".
- A teraz ruszaj się, bo ją zgubimy.
Bracia wzięli wózek i poszli za Ashley. Nie widzieli gdzie co jest, dopiero przyjechali do Vegas. Rocky wysłał ich po zakupy, bo nic nie ma nic do jedzenia w mieszkaniu. I przy okazji zwiedzają miasto. 
    Gdy młodszy z braci zobaczył ją w towarzystwie dwóch innych dziewczyn (Veronici oraz Samanthy), uśmiechnął się zawadiacko i podbiegł do niej od tyłu. Przytulił ją od tyłu, a ta pisnęła wniebogłosy, strącając duży karton z z kolorowym brokatem prosto na siebie.
- Ty debilu!- krzyknęła i odepchnęła go.- Jesteś rąbnięty! 
- Nie, jestem Ross. Już ci mówiłem. Masz sklerozę, czy co?
- Spieprzaj- warknęła wściekła, a następnie zaczęła otrzepywać się ze świecącego świństwa. 
- To wy się znacie?- zapytała zdziwiona Veronica i przytuliła Rikera. Ross pokiwał głową na "tak", a Ashley na "nie".
- Dobra, nieważne- Rik machnął ręką.- To będziecie na imprezie?
- My tak, a Ashley też może przyjść?- poprosiła Sam, robiąc szczenięce oczy do Rikera. Za to dostała sójkę w bok, i od Very, i od Ash. 
- Ross?
- Co? A, tak. Pewnie, że możesz. Im więcej lasek, tym lepiej- zaśmiał się.- Ashley, tak? No ładnie.
- Chyba raczej Rebbeca- odezwał się najstarszy z Lynchów. Reszta spojrzała się na niego jak na wariata, a on zrobił tylko "brewki", patrząc na przestraszoną szatynkę. Kojarzyła go z klubu. Załatwiał wtedy coś z jakimś wysokim brunetem. Riker ją tam widział.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
No hej! Wiem, że mało osób to czyta, ale kit. Chociaż może 2 komy będą? Albo jeden? Pliis? XD 
Chcę Was uprzedzić, że w nexcie będą sceny 18+, więc lepiej osoby o słabszych nerwach tego nie czytają :D Ale ja nie zabraniam... Mówię tylko, że ma imprezie będzie się działo :3

† Darkness † 

8 komentarzy:

  1. Już kocham tego bloga :D <3 Będę twoją najwierniejszą fanką ok? *.* <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Będę czytać napewno xD
    Czekam na rozdział :3

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetne!!!!
    Czekam na next :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Spk... Czekam na nexta ;pp

    OdpowiedzUsuń
  5. Znasz już moją reakcję, więc XDDD

    OdpowiedzUsuń
  6. Następny blog do czytania :D
    Zapowiada się ciekawie, czekam na next :P

    OdpowiedzUsuń
  7. Kurcze ! świetny rozdział <3
    Dawaj szybko nexta :**
    Ciekawie się zapowiada na pewno będę czytać <3
    Masz nową fankę
    MNIE !! <3333
    Przy okazji zajrzyj też do mnie
    http://one-way-one-love.blogspot.com <33

    OdpowiedzUsuń
  8. Kruva fajny ten blog :D... ale jakbyś mogła dodać next do R5-miedzy niebem a ziemią tp by było super ;)... czekam na next tutaj /Lizzy

    OdpowiedzUsuń